16 maja 1974 roku kanclerzem Niemiec został Helmut Schmidt z SPD. Wcześniej był radnym w samorządzie Hamburga, senatorem, ministrem obrony, gospodarki, a potem jeszcze finansów, zdążył się zatem otrzaskać z polityką. Jeszcze wcześniej służył w artylerii na Śląsku, na froncie zachodnim i dostał się do angielskiej niewoli. Po wojnie studiował prawo i ekonomię, oraz zapisał się do Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. W 1959 roku organizował protesty przeciwko broni jądrowej i wyposażaniu w nią Bundeswehry, jednak zdaje się że jego poglądy ewoluowały, bo swoją drugą kadencję oparł na rozszerzeniu NATO po rosyjskiej inwazji na Afganistan.
Podobno podczas wizyty w NRD w grudniu 1981 roku, kiedy Jaruzelski Smok Wawelski ogłosił stan wojenny, powiedział do Honeckera: "to był najwyższy czas, żeby zaprowadzić w Polsce porządek". Potem jednak twierdził, że popierał Solidarność. Abstrahując od tej drobnej gafy (zapewne mówił Honeckerowi, to co tamten chciał usłyszeć), był ukrytym i mało znanym architektem polsko - niemieckiego odprężenia i normalnej współpracy sąsiedzkiej. Jako jeden z pierwszych ważnych polityków z niemieckiego świecznika, uznał i popierał granicę na Odrze i Nysie. To właśnie on opracował w 1966 roku podstawy polityki wschodniej, które wykorzystał Willy Brandt do późniejszego podpisania trwałych porozumień z Polską.
Helmut Schmidt pozostał u steru Niemiec przez trzy kadencje.
Zmarł w 2015 roku. Jego imieniem nazwano hamburskie lotnisko.
W wyborach w 1976 roku startował pod hasłem "Zieht mit: wähl Schmidt" (Idź naprzód Chodźcie razem, wybierzmy Schmidta).
No to teraz zobaczcie co upolowałem:
 |
Jadę sobie jadę, a tu WTEM! |