środa, 8 lipca 2020

Fiat Grande Punto subiektywnie. Jeździłem (prawie) wszystkimi wersjami benzynowymi.



Dzień dobry. 
Człowiek czasem jest wariatem, a czasem działa racjonalnie. No na to nie poradzę. Niektórzy zbierają znaczki pocztowe wydrukowane do góry nogami, a niektórzy przejażdżki wszystkimi wersjami silnikowymi jednego modelu. 


Prawdopodobnie najdroższy znaczek świata.

Jeżdżę osiemnastoletnim Fiatem, a przez ostatnie pięć lat szukam dla niego jakiegoś następcy. Niestety Punto II 16v nie chce się za cholerę poddać i wyzionąć ducha, jeździ i nie klęka, nie psuje się - taki jest dobry dla mnie (a może to ja dla niego). Pozwala to snuć wspaniale motoryzacyjne plany, przeglądać liczne ogłoszenia, podniecać się i w ogóle dolce vita. Jak wiadomo nie o to chodzi, żeby złapać króliczka, tylko by gonić go!

Przy okazji wyrabiam sobie zdanie na temat pewnych aut które Mogłyby Wchodzić w Grę, tj. które mogłyby mnie interesować jako samochód ogólnego zastosowania. Przerobiłem już (w ramach kryzysu wieku średniego i w zamiarach zakupowych jedynie) wiele kabrioletów ze sztywnym i szmacianym dachem, różne Alfy Romeo i inną włoszczyznę, paroma się przejechałem... hm, właściwie parunastoma. Kryzys wieku minął, a ja dalej nie zmieniłem samochodu.

Ale być może chwila ta będzie musiała nadejść, bo młodzież rośnie i będzie jakieś prawo jazdy robić, czy coś. Trzeba zintensyfikować działania.
Oko me padło na pojazd niedrogi, racjonalny, który ewentualnie może sprawić trochę przyjemności. A znam go jak własną kieszeń, ponieważ jeździ takim Szanowna Współfabrykantka - w wersji mało wypasionej: Grande Punto 1,4 77 koni. Ma ten samochód dużo zalet i mało wad (o czym za chwilę), to czego mu brakuje, to nieco więcej Werwy. Nie to, że on stoi w miejscu, nie nie. Nawet jedzie, ale, oczywiście ja bardzo chciałbym, żeby on jechał Nieco Bardziej.
Zacząłem się rozglądać znów trochę bardziej na serio. Oglądać konkretne auta z ogłoszeń i zastanawiać się. A przy okazji wyszło, że (w ciągu dłuższego czasu) przejechałem się wszystkimi wersjami benzynowymi Grande, od 65 do 155 koni. Albowiem i Abartha zahaczyłem swym zainteresowaniem.





Ponieważ długo rozkminiałem temat Fiata Grande Punto/ Evo / Punto 2012, to piszę ów zbiór przemyśleń, żeby się nie zmarnował - może się komuś przyda. Niezależnie od tego, czy w końcu go kupię, czy nie.


Co to jest Fiat Grande Punto, to wszyscy wiedzą. Trzynaście lat tłukli ten samochód pod trzema kolejnymi nazwami, jako Grande Punto, Punto Evo, wreszcie samo Punto (zwane w ogłoszeniach Punto 2012). Na szczęście pierwowzór projektował Giorgio Giugiaro i Ital Design, dzięki czemu po półtorej dekady od debiutu nadal nie wyróżnia się in minus na tle dzisiejszej ulicy. 70% aut to Grande Punto, które produkowano najdłużej i na zakładkę z Punto Evo. Wszystkie generacje powstały na tym samym nadwoziu z lekko zmienionymi detalami i zderzakami, oraz wnętrzem. Ale mimo wszystko różnice w estetyce nie są specjalnie wielkie. Natomiast spore różnice są w silnikach. Są to różnice dość dotkliwe, pod względem kosztów utrzymania i przyjemności z jazdy.


Z grubsza: 

Grande Punto (2005 - 2012)
Punto Evo (2009 - 2012)
Punto (2012 - 2018)

Krótko o wnętrzach:


Pierwsze Grande Punto ma w przeważającej większości egzemplarzy deskę ładnie narysowaną, ale z twardych i niezbyt trwałych plastików, oraz siedzenia w smutaśnej czerni w rzucik. Wiele osób to może odstręczyć. Można jednak znaleźć liczne wyjątki, w postaci lepiej doposażonych egzemplarzy w wersjach "Sport" i "Dynamic". Co prawda "srebełko" jakim pokryto w nich część przycisków i deski jest podatne na rysy (zwykle już porysowane). Natomiast ciekawsze robią się kolory i tapicerki, a czasami są nawet bardzo interesujące.






Wersje "Sport" mają wręcz śliczne, mięsiste siedzenia, z niezwykle mi podchodzącym wzorem w kropeczki. Dlaczego mi tak podchodzą? Mój pies ma taki sam wzorek na gębie





Mój pies to ewidentnie wersja Sport.


Była też wersja pomarańczowa wnętrza Sport do lakieru Caribbean Orange

Najprzyjemniejsze wersje wnętrza ma Punto Evo - z ładnymi bez wyjątku tapicerkami i deską rozdzielczą w większości aut imitującą strukturę włókna węglowego i czarny lakier, zatem modno - współczesną. Punto 2012 ma deskę rozdzielczą podobną do Evo, ale mniej charaktarną w strukturze, z gładkich powierzchni,  tapicerka siedzeń natomiast w wielu egzemplarzach zalatuje



 nieco tanizną i Brakiem Wzornictwa W Ogóle. Po Punto 2012 nieco widać, że jest popłuczyną, którą Fiat będzie tłukł aż po wieczność i o jeden dzień dłużej, póki będzie się sprzedawała (sprzedawała się do 2018 roku). Przyczepić się nie ma do czego, ale szału też nie ma.
.
Dość o wnętrzach, zajmijmy się silnikami. Najpierw ogóły - prawie wszystkie silniki to 1,4 z serii FIRE (pierwotnie 8 zaworów, 77 koni), rozwinięte potem do Starjet (95 koni,16 zaworowe) i T-Jet (120 i 155 koni, turbo), a w Punto Evo występujące głównie jako Multiair i Multiair Turbo (105 i 135 koni) . Niewielką część najtańszych wersji obsługiwał silnik 1,2 65/69 koni, mający sporo wspólnego z silnikiem Pandy i Fiata 500. Ten najsłabszy silnik stał się znacznie częstszy po wprowadzeniu Punto 2012.

Multiairom mówimy stanowcze nie.


Otóż ja trzymam się od Multiaira z daleka. Dlatego skreślam z góry wszystkie Punto Evo z mocniejszymi silnikami. Multiair był systemem hydraulicznej regulacji wzniosu zaworów ssących, pracującym na zasadzie tłoczków pompujących olej i zasobnika ciśnienia, sterowanego komputerem silnika. Było to nowatorskie, ale, niestety, nie wieczne rozwiązanie. Oczywiście kilkadziesiąt tysięcy kilometrów działa bezproblemowo, ale ponieważ a) samochód używany już będzie miał je przejechane, b) bardzo dużo zależy od jakości stosowanego oleju i jego częstej wymiany, a co do tego nie można być pewnym - odpuszczam Multiair.

Dla porządku: koszta naprawy / remontu systemu Multiair nie są dramatyczne - około 800 - 1000 zł, ale wobec ceny samochodu jednak dość znaczne (1/10 wartości). Do tego występuje jeszcze aspekt c) - wczesne wersje Multiaira wymagały po zmianie oleju resetu  serwisowego ustawień komputera. Odpadają więc przy głupiej zmianie oleju warsztaty pana Henia, który nie ma laptopa i wtyczki, oraz nie umie w komputery.
Należy też wspomnieć, że przy każdej wymianie oleju zaleca się również wymianę śrubki z małym filtrem na dolocie oleju do systemu, o którym, zapewne, nie wszyscy wymieniający wiedzą.
Pozostałe NIEMultiairowe silniki są trwałe i mało awaryjne. Mankamenty są, ale do przełknięcia.

O zawieszeniu

Wszystkie owe Fiaty mają zawieszenie najprostsze z możliwych i pozornie niewyrafinowane, tj. Mc Phersony z przodu i belkę z tyłu. Niemniej zawieszeniowo Grande Punto / Evo / Punto 2012 jest świetnie dopracowanym autem. W przeciwieństwie do paru swoich poprzedników (Uno, Punto, Punto II), które w wersjach cywilnych (nie sportowych) nie były mistrzami zakrętów - miały stosunkowo niewielki rozstaw kół w stosunku do wysokości nadwozia i dość wysoki środek ciężkości, Grande Punto jest autem opracowanym bardzo przemyślanie i zupełnie na nowo. Na pierwszy rzut oka widać szeroki rozstaw kół i zwężającą się ku górze karoserię, do tego oprócz zwiększonego bezpieczeństwa popracowano wyraźnie nad skupieniem środka ciężkości niżej i bardziej centralnie (np. plastikowe wewnętrzne nadkola przednich kół, delikatniejsza maska, a solidniejsza "klatka" karoserii). Czuć to w prowadzeniu - w każdej ze swoich wersji, nawet najsłabszej, Grande Punto bardzo lubi zakręty i jest wielce przewidywalne, w czym pomaga jeszcze seryjne ESP.
Wedle mej rozkminy, stosowano przynajmniej pięć wersji sztywności zawieszeń, w zależności od mocy i odmiany auta 
- standardową przy silnikach 1,2 65KM, 1,4 77KM, używaną także w autach szesnastozaworowych 1,4 95KM w wersjach innych niż "Sport".
- sztywniejsze sprężyny i grubszy o 1mm przedni stabilizator w wersjach "Sport", stosujące te same co wyżej 1,4 95 KM 16v, oraz T-Jet 120KM.
- "cywilne" wersje T-Jet 120 Koni, o ile się nie mylę, miały grubszy stabilizator, ale sprężyny w wersji standardowej
- Inne jeszcze sztywności i grubości dostawały oczywiście Abarthy, przy czym możliwy był fabryczny tuning zmieniający oprócz mocy silnika również komplet sprężyn / Mc Phersonów na piątą, najtwardszą wersję.
Co do hamulców - od wersji 95KM wzwyż na tylnej osi były tarcze, a we wszystkich poniższych - bębny. Tarcze, oczywiście w każdej wersji inne - od prostej 257 do wentylowanej 305 mm w Abarthach, co powoduje trzykrotną różnicę w cenach części zamiennych (i tak bardzo niskich, nawet do Abartha).

Czy Grande Punto się psują i za ile się je naprawia?


Na całe szczęście wszystkie benzynowe Fiaty Grande Punto są wolne od zmory współczesnej motoryzacji, jaką jest manualna, sześciobiegowa skrzynia biegów M32, produkcji General Motors. Niestety jeździ ona w dieslach, oraz Abarthach Grande Punto. Gdyby nie ta fatalna skrzynia, całe rzesze niezłych aut byłyby bezproblemowe i nadzwyczaj trwałe - na przykład Fiaty Bravo, Ople Astra J, czy Alfy 159. Niestety w większości mają owe skrzynie, wykonane z plasteliny.

W mechanizmach tychże padają łożyska, dostają luzów, powodując stopniową i nieuchronną destrukcję. Ponieważ obdzwoniłem trochę ogłoszeń, to mogę stwierdzić, że jest to raczej reguła, niż wyjątek - większość aut w okolicach 100 - 150 tysięcy przebiegu miało już remont skrzyni biegów. Remont kosztuje w okolicach 2500 - 3000 złotych i , niestety, nie może być wykonany przez byle pana Henia, bo trzeba mieć praktykę w ustawieniu wstępnego naprężenia nowych łożysk i wałków.
Oczywiście remont jest możliwy, o ile skrzynia nie jest zużyta na maksa, albo nie zieje w niej dziura, bo dość często wałki skrzyni M32 wychodzą bokiem, przez zbyt cienką obudowę. Jeżeli jeszcze w aucie remontu skrzyni nie zrobiono, to mamy 50% szans, że my będziemy go robili. Dość to odstręczające.
Jak rozpoznać w Fiatach (ale innych niż benzynowe Grande, np. w dieslach) feralną sześciobiegową skrzynię General Motors M32? Ma wsteczny w lewo do góry, obok jedynki.
Skrzynie sześciobiegowe fiatowskie mają wsteczny w prawo do tyłu, obok piątki.

Na szczęście, jak napisałem - benzynowe Fiaty Grande Punto są bezproblemowe pod tym względem, wszystkie używają skrzyń Fiata (O dziwo sześciobiegową fiatowską skrzynię ma wersja 95 konna, natomiast T-Jet 120 KM musi się zadowalać ręczną piątką)

O dolegliwościach silników napiszę przy każdej wersji. Teraz jednak należy wspomnieć o wspólnej dla wszystkich bodaj silników Fiat 1,2 i 1,4 serii FIRE/ Starjet / T-Jet usterce, jaką jest alternator (produkcji Magnetti Marelli). Na ogół nie dojeżdża on więcej niż kilkadziesiąt tysięcy kilometrów - dużo zależy od klimatu w jakim auto jest używane - gdy stoi w suchym garażu, albo jeździ w okolicach śródziemnomorskich, na ogół wytrzymuje dłużej. Niestety nie lubi wody z kałuż i wilgoci - wczesne egzemplarze były najbardziej zawodne, później minimalnie to poprawiono, ale od dobrych 10 -12 lat Magnetti Marelli nie modyfikuje ani trochę tego podzespołu, na czym wspaniale zarabia. Pocieszające jest to, że alternator jest dość tani - ok. 350 zł. Wersje do różnych silników nie są identyczne, różnią się kołem pasowym, ale dość łatwo dają się zmodyfikować. Dodajmy tu, że Grande Punto jest autem nowoczesnym, niestety i bez ładowania zdolne jest przejechać niezbyt wiele maksymalnie kilkanaście kilometrów, ze dwadzieścia, jeśli wyłączymy światła (w przeciwieństwie do starych aut z lat 90-tych, którymi nie sterował prądożerny mikroprocesor). Ponownie niestety - pierwsze co wysiada przy braku ładowania to elektryczne wspomaganie kierownicy. Ono też ma swoje fumy.


Wspomaganie kierownicy jest jedyną nieco poważniejszą usterką elektryczną tego modelu - na ogół, na szczęście, daje o sobie znać dużo wcześniej i rozwija się latami (tak dzieje się w Grande mojej Współfabrykantki - już od dobrych siedmiu lat) - tj. objawia się wyłącznie przy porannym zapalaniu silnika, a naprawą doraźną jest "wysiądźmy i wsiądźmy, zapewne ruszy" (cytat z dowcipu o informatykach), czyli zgaszenie i ponowne zapalenie silnika. Potem znowu wszystko działa. Tak naprawdę usterka wspomagania w Grande jest na ogół usterką wyłącznika krańcowego tej maszynerii (objawia się np. przy skrajnym skręcie kół), niektórzy mechanicy potrafią wymienić sam wyłącznik za niewielką kasę.


W zawieszeniach Punto podają się tuleje wahaczy (u mnie - raz na kiladziesiąt tysięcy kilometrów), łączniki stabilizatora (rzadko) i górne łożyska kolumn McPhersona, czyli tzw "norma" znana z innych samochodów eksploatowanych na polskich drogach - drogach nieco dziurawych i solonych zimą. Części są niedrogie - najtańsze nowe wahacze potrafią kosztować - uwaga uwaga -  95 zł za sztukę, polecałbym jednak te trochę droższe.

Pozostałe "seryjne usterki" należą do gatunku zupełnych pierdół, aczkolwiek bardzo psuły opinię Fiatowi, kiedy Grande Punto był nowy - przestają działać mechanizmy klamek, zwłaszcza tylnych drzwi (trzeba coraz mocniej ciągnąć), oraz psują się ręczne podnośniki szyb - najpewniej w kilkunastoletnich Grande zostały już dawno wymienione. Nie unieruchamia to jednak samochodu, zatem uznaję, że jest wadą mało istotną, a nawet korzystną przy zakupie używanego auta - kilka oglądanych przeze mnie sztuk miało tę przypadłość, co jest pretekstem do targowania się.

Ogólnie rzecz biorąc auto psuje się bardzo rzadko i jest trwałe, co potwierdza nasze Grande - jedyna unieruchamiająca usterka w trakcie 90 tys. kilometrów to był wspomniany alternator.

Samochód nie rdzewieje ani trochę, jest w całości ocynkowany, choć, jak w każdym w naszym klimacie, warto zainwestować co jakiś czas w zabezpieczenie podwozia. Żadne seryjne błędy elektroniczne się w nim nie pojawiają i choinki mrugających lampek w bezwypadkowym Grande Punto raczej nie grożą, jeżeli już, to ostrzegawcze napisy o brakujących żarówkach - na te komputer auta jest wielce czujny. 
Do tego wszystkiego części są tanie i jest ich bardzo dużo. Grande Punto, zwłaszcza w prostszych wersjach jest prawdopodobnie najtańszym w utrzymaniu w miarę współczesnym autem. Wszystkie benzynowe silniki mają wtrysk pośredni i hydrauliczną kompensację luzu zaworowego, jeśli kogoś interesowałoby zakładanie LPG.

A teraz subiektywne wspomnienia silnikowe.

Silnik 1,2 65KM

Grande Punto, lub Punto Evo z tym silnikiem jest mimo wszystko nie takie straszne, jak na mikrą pojemność. Nadaje się dla spokojnych i niewymagających ludzi, przyspieszenie jest średnie i auto nie sprawia wrażenia żywego. Niemniej, po rozpędzeniu, jak wspomniano wyżej, daje nadal pewną przyjemność ganiania po zakrętach, o ile te zakręty lecą po płaskim. Obciążony bagażem i osobami traci dość mocno animusz, również ruszanie pod górę zapakowanym autem z włączoną klimatyzacją może nas niemiło zaskoczyć. Co prawda jeździ niespecjalnie, za to dość dużo pali, jak mawiał Złomnik (wedle mych sprawdzeń - pali tyle samo co 1,4 77KM). Zrobiłem tym autem około 1500 km na wakacjach. Najmniej pociągająca wersja. Wygodna zawieszeniowo (bardzo dobry balans pomiędzy miękkością a trzymaniem się drogi), ale ospała.

5 biegówmoc: 65KM przy 5500 obrotów

moment: 102 Nm przy 3000 obrotów
masa do mocy: 15,6 kg/KM
masa własna: 1015 kg
prędkość max: 155km/h
0-100 km/h: 15,8 sekundy
0-140 km/h: 41,4 sekundy
80-120 km/h: 14,5 sekundy

Potencjalne usterki i wady: 

wspomniany alternator (nie lubi wody i wilgoci, ale za to jest tani), ponoć poddaje się wariator rozrządu (rzadko) i cewka zapłonowa (rzadko i jest śmiesznie tania). 
Zalety, wobec wyższej wersji silnikowej: brak




Silnik 1,4 77KM

W zestawieniach typu "najciekawsze samochody używane" piszą, że to najlepszy kompromis. Zgadzam się, o ile priorytetem jest ekonomia, a nie czysta radość z jazdy. Osiągi auta są akceptowalne - w mieście dobre, a na autostradzie zadowalające. Żeby jechało żwawo trzeba mocniej cisnąć gaz - elektryczne sterowanie przepustnicą (jak we wszystkich współczesnych samochodach) jest tutaj ustawione pod ekonomię - reakcja na gaz występuje wyraźnie tylko przy kick-downie. Niemniej, kto lubi naciskać, ten da radę. Auto jest ciche do 150 -160km/h i prowadzi się stabilnie i pewnie nawet powyżej tej licznikowej prędkości (na niemieckich autostradach, oczywiście, co my byśmy bez nich zrobili...). Oddawanie mocy jest bardzo równe, moment obrotowy najlepiej czuć w średnim zakresie obrotów, powyżej 4800 - 5000 zaczyna on niestety słabnąć i (subiektywnie) oprócz zwiększenia hałasu nie następują potem jakieś spektakularne efekty. Ogólnie rzecz biorąc, pod względem osiągów jest to średnia, przeciętna półka. Chętnie widziałbym lepszą reakcję na gaz - jeżeli też ją lubicie, możecie pomyśleć o Alfie Romeo Mito, która jest Fiatem Grande Punto w przebraniu i ma suwaczek wyostrzający wybitnie reakcję auta, nawet z tym silnikiem. Spalanie auta to ok. 8 - 8,5 litra w mieście i przy wysokich prędkościach na autostradzie, na szosie można zejść do 5,7 - 6 litrów.

5 biegów

moc: 77KM przy 6000 obrotów
moment: 115 Nm przy 3000 obrotów
masa do mocy: 13,3 kg/KM
masa własna: 1025 kg
prędkość max: 165km/h
0-100 km/h: 13,2 sekundy
0-140 km/h: 31,3 sekundy
80-120 km/h: 11,4 sekundy

Potencjalne usterki i wady: 

alternator (j.w.), podobno poddaje się wariator rozrządu (w ciągu 12 lat nigdy nie doświadczyłem), cewka zapłonowa (też się z nią nie zapoznałem). 
Zalety, wobec wyższej wersji silnikowej: prostota konstrukcji, nie pali w ogóle oleju, prawdopodobnie najtańsza w utrzymaniu i bezawaryjna, nieźle jeżdżąca wersja.





Silnik 1,4 16v 95KM, wersja "Sport"


Troszeczkę się zawiodłem na tym aucie, pod względem osiągów wobec słabszego Grande Punto. Jest żwawsze, ale nie jest to przepaść. Bardzo żwawe staje się na wysokich, a nawet najwyższych obrotach - pomiędzy 4500 a 6000 - ciągnie wtedy ładnie. Poniżej - nie ma aż takiego efektu i różnicy. W przeciwieństwie do silnika ośmiozaworowego jest to sprzęt bardzo lubiący kręcenie do odcinki, co daje miły efekt, że auto jest bardzo żwawe przy dużych prędkościach. Do tego ma szósty bieg, który pozwala na oszczędności i obniżenie hałasu.

Niemniej, wyciszenie Grande Punto 95KM pozwala nim zasuwać autostradowo lewym pasem bez żadnych uszczerbków na słuchu nawet na piątym biegu.
Czułość gazu jest podobna, jak wspomniana wyżej - żeby coś się zadziało potrzebny jest kick-down, bez niego auto zachowuje się spokojnie i - podejrzewam - dość ekonomicznie.
Wersje "Sport" są bogato wyposażone, seryjna jest w nich dużo lepsza i ładniejsza mięsista kierownica, plus sterowanie z niej mediami, bardziej obejmujące i obszerniej regulowane fotele i zwykle klimatyzacja automatyczna. Zawieszenie jest inne niż wersji "nie sport" - sztywniejsze, bardziej zwarte , nieco mniej komfortowe. Nie jest to ekstremum, które wstrząsa człowiekiem na każdej falce, ale prowadzi się sprężyściej, niż te zwykłe. Na równej drodze zapewnia to lepsze trzymanie, ale na dziurawe drogi Ukrainy, czy Albanii zastanawiałbym się, czy nie brać jednak Grande Współfabrykantki. Jeżeli trzymacie się głównie dobrych asfaltów, to ubytku w komforcie nie powinniście zauważyć. 
Samochód w porządku, ale by przeżyć trochę emocji trzeba go wysoko kręcić.
Jak wszystkie szesnastozaworowe Fiaty auto lubi olej, nawet jako nowe - zatem pomiędzy wymianami trzeba go dolewać. To stanowi główne ryzyko "silnikowe", bo nie wiemy, czy poprzedni właściciele spoglądali na bagnet.

6 biegów (skrzynia Fiat)
moc: 95KM przy 5800 obrotów
moment: 128 Nm przy 4500 obrotów
masa do mocy: 11,2 kg/KM
masa własna: 1060 kg
prędkość max: 178 km/h
0-100 km/h: 11,4 sekundy
0-140 km/h: 24,7 sekundy
80-120 km/h: 9,1 sekundy






Silnik 1,4 T-Jet 120KM, wersja "Sport"

Jest to auto, które różni się wyraźnie in plus od poprzednich. Daje sporo emocji i radości. Ogólnie rzecz biorąc, to taka wersja dla bardziej niegrzecznych, ale nie ekstremalna. Przyjemne są następujące rzeczy - auto jest żywe i zrywne w calutkim zakresie obrotów. Zachowuje się jak samochód wolnossący o sporej mocy, żadnej turbodziury nie zaobserwowałem. Ciągnie od samego dołu do samej góry i do wysokich obrotów nie traci pary. Wersja "Sport" 120KM ma też, według mnie, bardziej bezpośrednio, czyli słabiej działające wspomaganie kierownicy, dające lepsze czucie drogi (może to kwestia szerszych opon). Przy tym, silnk T-Jet 120 nie daje w tym samochodzie efektu przerażającego - żywe, zrywne, bardzo dobrze jeżdżące auto (także przy dużych prędkościach), ale bez ekstremum. Zawieszenie wersji "sport" nie spodoba się tylko osobom cierpiącym na kręgosłup, nie jest jednak ekstremalnie twarde.
Silnik T-Jet, choć podobny konstrukcyjnie do słabszych modeli, miał według fachowców blok z innego, wytrzymalszego stopu, a także wał korbowy jest w nim odlewany ze stali stopowej, nie węglowej (bardziej odporny). W kwestii ekonomii użytkowania: jest to typ, w którym spalanie bardzo mocno zależy od wciskania gazu. Przy ostrym traktowaniu w mieście może wchłonąć i 11 - 12 litrów na sto kilometrów, jadąc bardzo delikatnie w trasie jest w stanie zejść do 6 litrów. Jako konstrukcja fiatowska szesnastozaworowa pali trochę oleju - norma to 0,5 l na 1000 km, a przy autach o większym przebiegu dochodzą także ewentualne wycieki.


5 biegów 

moc: 120KM przy 5000 obrotów
moment: 200 Nm przy 1750 obrotów
masa do mocy: 9,6 kg/KM
masa własna: 1155 kg
prędkość max: 195km/h
0-100 km/h: 9,7 sekundy
0-140 km/h: 20,3 sekundy
80-120 km/h: 7,5 sekundy

Potencjalne usterki i wady: 

-alternator (j.w.)
-drugim słabym punktem silnika jest turbosprężarka, marki IHI, jej korpus ma tendencje do pękania. Należy dbać o częste wymiany oleju, zmieniać śrubę z filtrem w dopływie oleju do turbo, oraz stosować chłodzenie po intensywnej jeździe i nie cisnąć na zimnym silniku. Nie zawsze to pomoże. O Boże!

Zalety, wobec wyższej wersji silnikowej: wyraźnie tańsze części (brak specyficznych, endemicznych części), znacznie większa popularność tej wersji silnika (jeździ do dziś w Alfach Romeo i Fiatach Tipo).







Silnik Abarth turbo 1,4 155KM (T-Jet)

Grande Punto w tej wersji ma być troszkę czymś innym, niż to oznaczone marką Fiat. Rzeczywiście - trochę jest. W skrócie - rasową zabawką sportową, znacznie mniej uniwersalną niż słabsze wersje.
Należy ostrzec, że to pojazd w założeniu olewający pasażerów tylnych siedzeń, którzy na dłuższą metę mogą dostać klaustrofobii gorszej niż w Fiacie 500 - siedzenia przednie są zintegrowane z zagłówkami i potężne, a cała podsufitka - czarna. W sam raz żeby zamknąć tam kogoś za karę.
Fiat podokładał do tego auta liczne gadżety: listwy na progi i nadkola, spoilery przednie i tylne, aluminiowe pedały, zmienione zaciski hamulcowe Brembo, inny wydech - tuning jest gruntowny. Na desce rozdzielczej znajduje się też przycisk "start boost", który zmienia mapę wtrysku i zwiększa moment obrotowy, a oprócz tego wyostrza reakcję auta na gaz i osłabia wspomaganie kierownicy. Już bez tego przycisku Abarth Grande jest autem porażająco żwawym, jak na swój rozmiar - wydaje się, że bardziej niż T-Jet 120 lubi wyższe, niż niskie obroty. Z włączonym boostem odpala do przodu jak rakieta i jest dla mnie wręcz nieco przerażający. Brzmienie silnika i wydechu jest całkiem inne niż w wersjach słabszych, basowe, gardłowe i metaliczne - przyznam, że zaimponował mi tu nawiązaniem do klasycznych Abarthów o podobnym tonie - lekkie ciarki przechodzą. Na wysokich obrotach wydaje z siebie triumfalny basowy ryk. Wydech jest znacznie głośniejszy, niż w słabszych Fiatach Grande. Niewątpliwie spędzenie kilku godzin w tych basach może być męczące, przynajmniej dla mnie. Auto  ma, co prawda, "autostradową" szóstkę, ale przy każdej redukcji i wduszeniu gazu głośno oznajmi nam, z kim mamy do czynienia. Ze sportowcem. Jeździć tym sprzętem po torze byłoby bardzo przyjemnie, ale wyjechać na długie wakacje na Bałkany - już trochę mniej.
Zawieszenie za to zaskoczyło mnie nawet z lekka pozytywnie - jest oczywiście twarde, jeszcze ciut bardziej niż w T-Jet Sporcie, ale nie jest jak deska - da się to, od biedy, przeżyć nawet na dziurawych ulicach. Sporo sportowych kompaktów ma zawieszenie jeszcze twardsze, zwłaszcza starsza Honda R, szybsza niż wygląda. Z samochodów bliżej mi znanych porównałbym twardość Abartha do Mini Coopera S.
Pozytywnie zaskakuje poziomem spalania - niewiele odbiega od T-Jet 120 koni. Więcej niż słabszy Grande spali na autostradzie z pedałem w podłodze (przy znacznie wyższej prędkości), ale w mieście i na trasie spalanie jest podobne i bardzo zależne od stylu jazdy. jak na sportowca - w sumie bardzo ekonomiczny.
Silnik Abartha, to tak naprawdę T-Jet z ostrzejszymi wałkami rozrządu i inną, większą turbosprężarką, którą steruje inne oprogramowanie. Inny i specyficzny dla Abartha jest wydech, inne są sprężyny, Mc Phersony, hamulce. Jest to taki konglomerat zwykłego Grande Punto z pojazdem z wyższej sportowej półki - będzie wyraźnie droższy w paru częściach eksploatacyjnych, ale olbrzymią ilość podzespołów dzieli ze zwykłym Fiatem (np. wspomniane wahacze - za 95 złotych he he). Zabawka z niego, doprawdy, wysokiej klasy.
Należy w nim także czuwać nad poziomem oleju.

6 biegów (skrzynia M32 GM)
moc: 155KM przy 5500 obrotów
moment: 230 Nm przy 3000 obrotów
masa do mocy: 7,6 kg/KM
masa własna: 1185 kg
prędkość max: 210km/h
0-100 km/h: 8 sekund
0-140 km/h: 15,4 sekundy
80-120 km/h: 5,6 sekundy

-wadliwe skrzynie biegów, rozlatują się. 

-alternator (j.w.)
- słabym punktem silnika jest turbosprężarka, marki IHI. Według niektórych źródeł w Abarthach jeździły turbosprężarki Garett, ale nie wierzę tym źródłom, bo na własne oczy widziałem w Abarthcie turbo IHI. 
Jak powyżej: trzeba dbać o częste wymiany oleju, zmieniać śrubę z filtrem w dopływie oleju do turbo, oraz stosować chłodzenie po intensywnej jeździe. Nie pałować na zimnym silniku.

-pali olej, min. 0,5 l na 100 km.




Dwie ciekawostki mentalne, jakich doznałem podczas oglądu owych Fiatów. Pierwsza śmieszna - dopiero w owych cudzych egzemplarzach doznałem objawienia, że kolumna kierownicy reguluje się we wszystkich Fiatach Grande także w płaszczyźnie poosiowej. W tym i w naszym własnym egzemplarzu, czego przez dwanaście lat nawet nie spróbowałem, będąc przekonanym, że można ją przestawiać tylko "góra - dół". Profit.

Druga ciekawostka mentalna natury bardziej ogólnej. Doszedłem do smutnego / wesołego wniosku - postęp w motoryzacji i dążenie do komfortu znieczula wrażenia. Mój stary Fiat Punto II 16v, minimalnie głośniejszy silnikowo niż Grande, dosyć zwykły, ale z reakcją na gaz znacznie bystrzejszą, wagą o sto pięćdziesiąt kilo niższą i silnikiem w którym powyżej 3,5 tysiąca obrotów budzą się istne demony, zapewnia znacznie przyjemniejsze doznania i większe zespolenie kierowcy z pojazdem, niż wszystkie "cywilne" wersje Grande. Pomimo tego, że nie lubi skręcać. Dopiero 120 konny T-Jet jest w stanie dorównać i przebić te wrażenia. Przynajmniej tego się dowiedziałem. Dlatego zapewne pojeżdżę jeszcze trochę moim aktualnym samochodem, dość kiepskim na zakrętach, ale żwawym. Pozwoli mi to dalej zastanawiać się nad następcą, przeglądać ogłoszenia i zastanawiać się nad opcjami. Gonić króliczka.
Czego i Państwu życzę.

Fabrykant

P.S. Z całą pewnością nie wypisałem tu wszystkich wad i zalet auta,a tylko te mi bliżej znane. Kto wie więcej - uprzejmie zapraszam do komentowania.

P.S. Jeśli ktoś chciałby kupić Grande Punto / Punto Evo/ Punto 2012 jako nowe, to nadal ma okazję. W Indiach.



6 komentarzy:

  1. Punto 2012 sprzedawało się tak do 2015 r. z moich obserwacji. Czemu w ogóle Fiat nie zrobił mu następcy? No czemu?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo głupi jest i mu się nie chce. Najprawdopodobniej.

      Usuń
    2. A wystarczy tylko zwiększyć Argo...

      Usuń
  2. Bardzo dobre, rzetelne zestawienie. Wynika z niego to, co myślałem - normalsom wystarczy 1.4 77 KM, zaś dla tych, którzy chcą czegoś troszkę więcej, ale nie ześwirowali do końca, najlepszy będzie 120-konny T-Jet. Zresztą ma on świetne opinie. I gdybym szukał kiedyś GP, to właśnie takiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawy artykul, bo o nowoczesnych Fiatach wiem prawie nic ;) natomiast wiem, ze nagminnie zdychaja w Fiatach te plaskie komputery z 2 wtyczkami na gorze i elektroniczne przepustnice, przynajmniej w Stilo 1.6 16V jest to nagminne bo takowe stilo mial moj kolega niedawno i kupic musial komputer za 1500zl!!! i przepustnice cos kolo chyba tysiaca, wiec zupelnie chore ceny, ja bym tyle nie zaplacil, pewnie bym to przerobil na przepustnice na linke i wtrysk z cieniasa jednopunktowy i tyle ;) zreszta do gazu to aby zaplon dzialal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy piętnastoletnie auta uznają za jangtajmery, a nie za samochody współczesne ;) .

      Usuń