poniedziałek, 23 lutego 2026

Kryminały motoryzacyjne "Złoty Peugeot" i "Deluks"


Otóż chętnie polecę miłośnikom literatury i motoryzacji moje dwa kryminały "Złoty Peugeot" i "Deluks". Dostaniecie w tych historiach najlepsze - mam nadzieję - pościgi samochodowe jakie czytaliście. Do tego przeniesiecie się w czasy środkowego Gierka, kiedy to zaczynają powoli opadać "jedyne złote czasy dobrobytu" w PRL. Powiedzonka z epoki, cięte dialogi, milicja, prywaciarze, partyjniacy i badylarze. A przy tym spotkanie zwykłego człowieka z niezwykłymi zdarzeniami. Tak się składa, że jest to mechanik samochodowy.

"Złoty Peugeot" - mechanik Maciej Majer musi bronić swojego dobrego imienia i chcąc nie chcąc poprowadzić amatorskie śledztwo, które przerasta nie tylko jego, ale i milicję. W powieści zawarłem olbrzymie dawki nawiązań do popkultury PRL - filmów, seriali i książek. Oddałem hołd mistrzom dzieciństwa - Niziurskiemu i Nienackiemu, a nawet ukradłem im kilku bohaterów. Jeśli również darzycie ich sentymentem - będziecie się nieźle bawić wynajdując przeróżne smaczki. W tle kipi Łódź lat 70 - dziwne miasto z problemami.
"Złoty Peugeot" do nabycia wysyłkowo - TUTAJ

"Deluks" - klimat zachowany. ale mamy tu wydarzenia łączące się z dawnymi tajemnicami miasta. Kryminał nawiązuje do tzw powieści milicyjnej, ale całkiem dekonstruuje jej schemat, akcenty stawia gdzie indziej i ironizuje sobie pod wąsem z absurdów PRL. Jak napisał jeden z recenzentów: zrobiłem z powieścią milicyjną mniej więcej to samo, co Clint Eastwood z westernem, gdy kręcił "Unforgiven". W tle żartów i ironii czają się skomplikowane stosunki polsko-niemiecko-żydowskie tamtego czasu. Do Łodzi przyjeżdża zamożny przedsiębiorca z Niemiec, wraca też dziennikarka, Polka żydowskiego pochodzenia, która wyjechała w 1968 roku. Nad wszystkim trzyma łapę sprytny kapitan SB. Wątki splatają się coraz silniej wokół warsztatu samochodowego na ulicy Wschodniej, a jego właściciel znów wpada w pułapkę zdarzeń. Myślę, że będziecie tą książką zaskoczeni.
"Deluks" do nabycia wysyłkowo - TUTAJ
 
Obydwie książki wyszły z moimi ilustracjami. 
 


Fragmenty pościgów: 

"Już sekundy dzieliły ich od poprzecznej ulicy Łagiewnickiej, okalającej osiedle Julianów, przelotowej, dużo bardziej ruchliwej. Wzdłuż niej biegł na piaszczystym podsypie tor tramwajowy. Nie zwalniając ani trochę, fiat złożył się w lewy zakręt, Majer miał wrażenie, że tamten pojechał zupełnie na rympał, niemal nie patrząc. Z lewej Łagiewnicka była pusta, z prawej nadjeżdżał ciężarowy jelcz. Szofer, zmuszony do gwałtownego manewru, nacisnął naraz wszystko — hamulce, klakson i długie światła. Majerowi ryknął dźwięk koło ucha, kiedy pędził w przechyle za fiatem, blask lamp ciężarówki zajaśniał w lusterkach, aż zmrużył oczy. Dwójka, dno — pomyślało mu się. Auta wypadły na łuk Łagiewnickiej na wzgórku, popędziły w dół. Ulica kończyła się za chwilę, przechodziła w ostry zakręt o dziewięćdziesiąt stopni w prawo i wchodziła pod wiadukt kolejowy. Na wprost stały liche drewniane domki osiedla Radogoszcz, które rozjaśniły się naraz w reflektorach fiata. Z przeciwka gwizdnęły w przelocie jakieś dwa auta. Za nimi ścigany zielony fiat już bez żadnej krępacji przejechał na lewą stronę ulicy, żeby — jak na torze wyścigowym — ściąć gwałtowny zakręt pod kątem prostym w prawo. O rany, co za desperacja! — pomyślał Majer. To było jakieś wariactwo. I wtedy... Wtedy przyszła mu do głowy świdrująca myśl. Jezu! A może to morderca Bajeranta? Kto inny decydowałby się na tak brawurową i desperacką ucieczkę? No przecież nie milicja ani UB!

Chociaż przecież pani Latałło mówiła, że kontrahent Marka jeździł jakimś zachodnim wozem, a nie polskim fiatem... 

Trzeba go doścignąć za wszelką cenę! 

Zacisnął szczęki i poszedł na lewo, śladem fiata, w ryku silnika i pisku opon przeszedł zakręt na