wtorek, 10 września 2019

MWB 2019. Miting Wielbicieli Benzyny

Tam byłem Tony Halik. Wrześniowy Moto Weteran Bazar w mieście wojewódzkim Łódź. Moto Weteran to prawdziwy weteran. Pierwsza edycja odbyła się w 1992 roku w Poleskim Ośrodku Sztuki (znanym ze spotkań poetyckich i wieczorów autorskich). Przyszło wtedy kilkadziesiąt osób. Ostatnia edycja odbyła się tydzień temu w Klubie SKS Start. Przyszło pół miliona osób (na oko). 
Ponieważ MWB zaczynał jako miejsce spotkań wesołych motocyklistów z muchami na zębach, to nadal trochę takim miejscem pozostał. Motocykle reprezentowane są tutaj najliczniej. Ale samochody również od kilkunastu lat zdobywają sobie coraz większe pole. 
Tłumy są tutaj z szerokiego spektrum społecznego - brodaci Hells Angels trącają się ramionami z laskami szukającymi butów typu pustynna burza, właściciele przedwojennych rodzynów, odpowiadają dzielnie na pytania  dziadziów-miałem-kiedyś-takiego i spoglądają z lekką pogardą na właścicieli nowoczesnych plastików. Nowoczesnych plastików też jest trochę, tyle że głównie rozłożonych na miliony drobnych części.
Mnogość jest tu obecna. I różnorodność też. Trzeba dobrze patrzeć.
Swym wyczulonym uchem wysłuchałem tym razem następujące języki - polski, ukraiński, rosyjski, litewski, czeski, niemiecki.
Są też zwiedzacze, którzy nic nie kupują, tylko oglądają. Wśród nich - ja.
Ku zmartwieniu zatwardziałych automobilistów - interesują mnie niestety również motocykle.
Uwielbiam tylko motocykle
Bo motocykle, one są niezwykłe. (cytat)
Niestety nie znam się zupełnie na motocyklach (choć one są niezwykłe), więc tuż przed zdjęciami kolejny cytat, ino strawestowany:
Nie wiem czy potrafię rozmawiać językiem motocyklistów. Jeżeli się pomylę - poprawcie mnie.


My z OSP, my z OSP reakcji nie boimy się!

Co za wspaniała dziura!

Dojcze tabliczken.


Dodż propagandowy, znany z poprzednich edycji.


Żuk -  król dróg, Dżip -król wyryp.

Z Neckarsulm.

A tu motoryzacja szwajcarska! I to jaka! Motosacoche założona w Genewie w 1899 roku, dojechała do 1956. To egzemplarz z czasów świetności.

Dobrze widzicie to z tyłu.

Gwiaździak na Moto Weteranie. Zdaje się, że ruski i można podejrzewać, że szkoleniowy.


Świeca Boscha, cewka Boscha i maszyna jest charosza. Pasuje do Motosakosza.

Przenosi febrę. A może nawet kiłę.

Wspaniała patyna. 

Bardzo przyjemna rzecz.

Epoka miedzi. Kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi.

Pan wybija co tam będziemy chcieli. Z wybitym nieśmiertelnikiem będziemy nieśmiertelni.

Jestem wolny jak taczanka na stepie! (cytat - vol.1)

Zdaje się, że to DKW, bo pierścienie wstydu na kierownicy.

To na pewno z Japonii. Jestem prawie pewien.

No i jak myślicie, z którego roku? No...? No...? Nie zgadliście. Z 2015-go. Ale niezła podpucha.

Liczne zabytki.

Wypatrywanie napisów to jedna z najlepszych konkurencji na MWB.

Coś pięknego! Ale chyba nie niedrogo. Ardie.



Wersja skrócona. Nie rozszerzona.
Skroluj dalej po naciśnięciu "czytaj dalej".


Mnóstwo. Mnóstwo. Kali lubić mnóstwo.


Ten aparat, choć nie z USA, w górę niesie nam Tytusa.

Do wyboru do koloru. Czy to sami Junacy?


Zakaz, bo łubudu!


O, zaczyna się dobry dział.

O ile dobrze kojarzę, to Maluchy w takim kolorze dawali na talony wojskowym.

Eremefefem.

Dawno temu to był Fiat 128.

Lubię takie rzeczy. Wytapetowałbym nimi całą ścianę w salonie.

Wąski jestem. (cytat)

Wtem! Linia Maginota.


Ze sklepu koła fortuny wybieram 280S.

Tego znacie już w Motodinozy.

O! Gorąco polecam!


Jeden z najciekawszych na Moto Weteranie.

Nawet był kiedyś taki film z Brudnym Harrym. Czy coś.







Wersja Goldenmedall der DDR sportschwimmer. Sorry, nie znam tego języka. Improwizuję.

Panie Majster, a do czego jest dana rura? Dana rura jest... do niczego.

Tercet egzotyczny. Już bardziej egzotyczny być nie może.

Nie ma jazdy bez gwiazdy.

Troszkę takie niemieckie poczucie humoru.

Germanstyle.


Niektórych znamy z Motodinozy.

Drugi z najciekawszych na MWB.

Trzeci z najciekawszych na MWB, o ile by je wziąć wszystkie razem. Kolekcja do sprzedania.

Stać by mnie było jednak tylko na taką kolekcję.

Rekord w najładniejszym stanie. Na wszystkich autach były napisy "pieczołowicie odrestaurowany".  Ten się kwalifikował.


Tutaj miałbym trochę wątpliwości.

Ładnie wyszło, jak na zdjęcie strzelane z biodra. Nie było jak się cofnąć.

Nie podniecają mnie za bardzo. To coś tak, jakby kolekcjonować butelki po mleku.


Brym brym brym, brym brym brym, zzzzzzzz

Pusty, pełny, pełny.



Jestem wolny jak taczanka na stepie! (cytat - vol 2).

Zdaje się, że dosyć rodzyn.

Simson chyba. Lubię te kształty.

Ruscy strzelają seriami.

Na pierwszym planie BMW osiołek R35, na drugim jakieś Ruskie. Boże, ale my mamy fatalne położenie geopolityczne!


Ślicznie spatynowane Neckarsulm.

Państwo teoretyczne się zwinęło.

To ja emigruję.

Emigruję wewnętrznie. Szwagier, odbij no gwinta!


Ciekawe. Chyba też NSU.

Na początku było koło.



Ford Zephyr! Rozpoznam go z zamkniętymi oczami.


Znowu jakieś Audi leży. 

Uwaga! Węgierska motoryzacja! Pierwszy raz oglądam. Pannonia.

A tu jeszcze lepiej - Csepel.


A tu wczesna Suchedniowska Huta Ludwików. One mi się bardzo podobają.

Lelek, Kobuz, czy jakieś tam inne latające wiejskie sprzęty kaskaderskie.

Csepel z bliska. Jak to się czyta? Czepel?

Żak, czy też Ryś, czy tam inny miś. Oj, tapetowałbym nimi ścianę w dużym pokoju!


Konstelacja. 70 - 80 - 60.

Niby nieważne w jakim kolorze, ale jednak czarny.

Słynne trzy czarne pedały manipulatory nożne

Co za spotkanie! Z pierwszej setki najważniejszych samochodów w historii!


Ten czerwony gasi pragnienie na każdym Moto Weteranie. Ten biały jakiś taki przygaszony.


Ostatnio interesowałem się cenami Sokoła 600. Wiecie ile to kosztuje? Przynajmniej 100 tysięcy zł. To dość zrozumiałe - wyprodukowano 4000 egzemplarzy, a bardzo chce takiego mieć 5% polskiego społeczeństwa. Czyli jakiś 1.800.000 ludzi.

Polska Opona Stomil. Popieramy rodzimy przemysł!

Renovace i projekty.


BMW osiołki R-35. Pragnę wszystkiego co ma blaszaną tłoczoną ramę. Biorę oba.


A tu takie same po 12936871653881 roboczogodzinach.
Nie wiem co to, ale zdaje się bardzo egzotyczne.


A tu jeszcze lepiej! Motoryzacja belgijska! Działająca do 1892 roku.

Z tego wszystkiego narodziła się Kia Stinger.

Tak to wygląda.

Jedna wspaniała, supersolidna marka - Mercedes. I druga na "F" - Citroen. Rdzewieje i rozpada się. Nie kupujcie.

Trzy relikty.

Dużo dobre mnóstwo, mnóstwo.

Nie wiem co to, ale z silnikiem Villers.

Śliczny! Ciekawe czy kolor oryginalny, bo jeśli tak, to ex Bundeswehr.

Tornax ILO, made by Wuppertal. 1926-1955.

Następny na "F".



Dżip- król wyryp. Żuk - król dróg.

12 komentarzy:

  1. Gol... tfu, Caddy widziałem parę tygodni temu; było jeszcze na stalakach. Jeździ, czy raczej upala jakiś muody, więc świetlanej przyszłości mu nie wróżę, temu gratu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie zna przyszłości, jak mówili starożytni filozofowie upalając Golfy.

      Usuń
  2. Siedziałem, i gapiłem się na zdjęcie baków Junaków. Jej, jak ja zazdraszczam takiego oka do kompozycji....zdjęcia są obłędne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo mi miło to słyszeć, rzadko mnie chwalą ;)

      Usuń
  3. - jedna sprawa to to ,co widac na tych zdjęciach, ale to jak są zrobione...miód na oczy. Podziwiam.
    - "następny na F" - a nie na 'N'? #PDK

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłem, zlazłem całość ale jak oglądam zdjęcia to mam wrażenie , że połowy nie widziałem. Genialne foty, gratuluję "oka"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy w który dzień odwiedza się MWB. W piątek jeszcze nie ma wszystkich, a w niedzielę już niektórych nie ma. Najlepsza sobota. Samochody, z resztą, także w ciągu dnia odjeżdżają i przyjeżdżają. O ile potrafią.

      Usuń
  5. cytat motodinozalny ..."Przenosi febrę. A może nawet kiłę." W tym drugim przypadku tylko wtedy jeśli na motocyklową ramę weźmie się jakąś przechodzoną panienkę.
    A wogóle ten żółty Opelek GT to moje ulubione auto z tamtych lat. Jeden taki jeździ w mym powiecie. I co na to powiecie? Bardzo świetne fotografie... czy ja tak nie potrafie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Wój Szanowny zapewne potrafi. Opelka GT pierwszy raz w życiu oglądałem z Szanownym Wujem w roku (chyba) 1982. Pamiętam do dziś. Czerwony był.

      Usuń
  6. Bardzo ciekawie napisane. Liczę na więcej.

    OdpowiedzUsuń