Proszę o zapięcie pasów, ustawienie oparć foteli w pozycji pionowej i niepalenie papierosów. Za pomocą wehikułu czasu przemieścimy się w sam środek lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, gdzie firmy nadwoziowe przeżywały swój złoty wiek i swoje żniwa.
Otóż Proszę Państwa na salonie samochodowym w Genewie w 1955 roku pojawił się nowy model firmy Fiat o numerze 600. Był to pojazd przełomowy, nie tylko dla Fiata, nie tylko dla Włoch, ale właściwie dla Europy całej. A może i dla świata.
Zaprojektowany przez inżyniera Dantego Giacosę, który projektował dla Fiata wszystko od przedwojnia, miał ten model zmotoryzować Półwysep Apeniński i stać się międzynarodowym przebojem.
Wyposażony w skromny dość czterocylindrowy silnik chłodzony wodą i umieszczony z tyłu, czteromiejscowe wnętrze, z dość ciasną tylną kanapą (na wysokość, bo na szerokość lepszą niż w Maluchu), oraz proste ale sprytne zawieszenie, był najtańszym czymś, co można było nazwać uniwersalnym samochodem. Dwa lata później pojawił się mniejszy i bardziej znany Fiacik 500, ale to na wcześniejszą Sześcsetkę udzielono licencji do Hiszpanii, Argentyny, Chile, Kolumbii, Malezji, Urugwaju, Jugosławii i Niemiec, oraz montowano go w Australii (w Fisherman's Bend pod Melbourne) . Fiat 600 był po prostu znacznie bardziej do życia niż słynna Pięćsetka.
We Włoszech kilka miesięcy od jego debiutu trzeba było czekać ponad rok na zakup nowej Sześćsetki.
Mógłbym Wam tu jeszcze opisywać konstruowanie nadwozia, podwozia i silnika Fiata 600 - silnik ów okazał się najlepszym silnikiem Fiata, jaki kiedykolwiek powstał. Co? Że silnik Lamprediego do Fiata 125 był lepszy? No może i lepszy, ale nie produkowano go bez przerw przez 57 lat, modyfikując to i owo. A silnik serii "100" z Fiata 600 - owszem. Jego kariera skończyła się w Polsce w samochodzie Fiat Uno w roku 2002. Zatem był całkiem dobry, niewątpliwie.
Nie będę Wam jednak opisywał tego wszystkiego. Może kiedyś.
Wróćmy do ad remu. W tym samym roku 1955 w którym zadebiutował w marcu Genewie Fiat 600 w kwietniu odbył się Salone dell'automobile di Torino. A na nim wystawiło swoje wersje, przeróbki, samodziałki, wizje, prototypy, kreacje, tuningi, modyfikacje Sześćsetki tyle firm nadwoziowych i mechanicznych, że policzyć ich nie sposób.
Oprócz tego, że tych firm we Włoszech było dużo, już od przedwojnia, to jeszcze nastąpił niespodziewany efekt. Efekt inspiracji i euforii. Tak to sobie tłumaczę. Otóż Fiat 600 we Włoszech - to było coś. Coś więcej. Tani dobry samochód dla każdego, pierwszy na rynku. Było może owszem i stare Topolino. Ale to był samochód przedwojenny, ciasny jak cholera, marnotrawiący przestrzeń, dwuosobowy. Jak tu przewieźć w nim żonę czwórkę dzieci i babcię? A w Fiacie 600? Nul problemo. U Fiata powiało nagle nowoczesnością, świeżością, potencjałem.
Oprócz powyższych Fiat 600 symbolizował jeszcze coś istotniejszego - rozkwit powojennego dobrobytu. Zapomnienie o biedzie. Nowy wspaniały świat.
Rodzimi tunerzy i firmy karoseryjne oferowali wszystko i jeszcze trochę. Aż się dziwię trochę, że im się chciało. Przeróbki na wszystkie sposoby, od zestawów do tuningu silnika, nowych wzorów felg i listew, po auta, które kompletnie, ale to kompletnie Fiata 600 nie przypominały, ani na zewnątrz, ani w środku. Nie będę w tych spisach zagłębiał się głęboka w historie firm nadwoziowych, bo zajęłoby to wieki. Pragnę przede wszystkim zarzucić Was stertą nadwozi, żebyście poczuli tę Moc.
Postanowiłem podzielić to wszystko nie rocznikami, nie alfabetycznie, tylko typami. To pozwoli nam porównać w pełni kreacje wieczorowe Fiata 600 i nie pomylić ich ze strojami do krykieta. Na początek nadwozia, czterodrzwiowe, kombi i użytkowe. W kolejnych częściach - berliny, coupe, kabriolety, rozrywkowo-wakacyjne, oraz dziwne prototypy.
A w międzyczasie różne ciekawostki.
Fiat 600 Czterodrzwiowe i użytkowe
Jeżeli myśleliście, że pan Lombardi, o którym pisało się w poprzednim wpisie, nie miał we Włoszech konkurencji w czterodrzwiówkach, to się mylicie. On był tylko największy i działał prawdopodobnie najprężniej. Oprócz niego jednak przynajmniej kilku jeszcze karoseryjników oferowało swoje wersje. Każda inna.
Zacznijmy od czterodrzwiowego Lombardiego (opisanego już na Motodinozie - TUTAJ). A potem kolejni panowie. Pan nie było, niestety.
Allemano istniejąca od 1928 roku było jedną z poważniejszych firm na włoskim rynku karoserii. Projektowała dużo i licznie, oraz miało mnóstwo powiązań formalnych i nieformalnych z innymi znanymi (np. szwagier współwłaściciela przeszedł do biznesu prosto z Pininfariny). Pan Serafino Allemano przerabiał karoserię wszystkich znanych włoskich producentów, w tym najdroższe Ferrari i Maserati. Te ostatnie za sprawą wpływów najbardziej związanego z Allemano designera - Giovanniego Michelottiego. Nawet logo Allemano zostało zaprojektowane przez tego pana. Za czasów Fiata 600 współpracował ściśle z Abarthem projektując i wykonując dla niego liczne nadwozia sportowe. No ale mówimy o czterodrzwiówkach. O coupe Allemano będzie w następnych odcinkach.
![]() |
| Fiat 600 Allemano Berlina 4 porte. U góry wcześniejszy, na dole późniejszy. |
![]() |
| Fiat 600 Caprera 4 porte |
![]() |
| Fiat 600 Caprera 1959 |
Znany designer Pietro Frua i jego firma przedstawili w 1955 roku prawdopodobnie tylko prototyp czterodrzwiowego Fiata 600, podobny z wyglądu do większego modelu 1100. Być może zainspirował on niżej wymienionych Cantę i Mantellego do stworzenia swoich wersji, a być może Frua miał z ich karoseriami coś wspólnego. Im więcej wnikam we włoskie firmy karoseryjne, tym bardziej wydaje mi się, że była to jedna wielka turyńska klika. O kim by nie czytać, wszyscy byli zbombardowani w Turynie w lipcu 1943. Ci, którzy nie współpracowali z Michelottim (prawie takich nie było), współpracowali z Pietro Frua.
![]() |
| Fiat 600 Frua 1955 |
Carrozzeria Mantelli, podobnie jak







